Autor bloga

Zgaduję, że wśród Was znalazłbym całą masę osób, które patrząc na tego bloga stwierdziłoby: „trzeba być nieźle szurniętym, żeby pisać o czymś tak nudnym”. Co prawda nigdy nie robiłem żadnych badań, ale ani jak, ani nikt z moich znajomych za osobę szurniętą mnie nie uważa. Blog o tematyce produktów finansowych założyłem zaś nie dlatego, że jest to moja pasja, ale dlatego, że widzę tu pewną przyszłość. Wydaje mi się, że mając pewien poziom wiedzy na ten temat, łatwiej będzie wszystko przetrwać, mniej straszny albo w ogóle niestraszny będzie mi wówczas żaden kryzys ekonomiczny. Bo zauważcie, rynek finansowy jest na to niemal całkowicie odporny. W czasach kiedy sklepy spożywcze, piekarnie, cukiernie, knajpy i masa innych działalności się zamyka, banki i firmy pożyczkowe powstają jak grzyby po deszczu!

Początkowo myślałem, że może warto byłoby kształcić się tak, aby w przyszłości mieć np. pracę w banku. Ale teraz myślę, że lepiej byłoby mieć bank! Oczywiście to duża przenośnia, zdaję sobie sprawę, że otwarcie banku to nieprawdopodobnie wielka inwestycja. Ale kiedy mówimy o małej, prywatnej firmie pożyczkowej, to jest to już o wiele bardziej realne. Właściwie mógłbym ją otworzyć już teraz. Mam w końcu te dwadzieścia lat z hakiem, zaraz będę mógł pochwalić się dyplomem magistra, a i jakiś kapitał udało mi się przez parę lat nagromadzić. Problem jednak jest w tym, że podobnych firm jest już cała masa. Oczywiście miejsce dla kolejnych jest, ale trzeba mieć niezłego nosa i dużą wiedzę. Wiedzę często sięgającą ekonomii i prawa. Tym bardziej, że jestem uczciwym człowiekiem i nie mam zamiaru wykorzystywać ludzi, oferując łatwo przyznawane pożyczki na lichwiarski procent.
Trochę za bardzo się rozpisałem, miało być w kilku słowach, wyszło jak to z reguły u mnie bywa. Ale myślę, że może być to moim atutem, że może być to atutem moich wpisów. Przekonajcie się, czy tak będzie, odwiedzajcie mojego bloga regularnie!